Autor: Morgan Matson
Tytuł: Aż po horyzont
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 344
Ocena: 9/10
Opis książki
Życie Amy Curry dalece odbiega od ideału. Jej ojciec zginął niedawno w wypadku samochodowym. Matka, chcąc na nowo wszystko poukładać, postanawia przeprowadzić się ze słonecznej Kalifornii do Connecticut. Niedługo po zakończeniu roku szkolnego Amy ma do niej dołączyć – przejechać przez niemal cały kraj, by zacząć zupełnie inne życie z dala od miejsca, które kocha i od wypróbowanych przyjaciół.
W długiej, zaplanowanej co do minuty, podróży Amy towarzyszyć ma Roger, syn znajomej rodziców. Dziewczyna nie widziała go od lat i początkowo jest przerażona wizją spędzenia kilku dni w obecności kogoś, kogo ledwie zna… Jednak Amy i Roger szybko znajdują wspólny język i postanawiają zmienić nudną jazdę z miejsca A do miejsca B w szaloną wyprawę po Ameryce – wyprawę, w trakcie której nie tylko przeżyją przygodę i odwiedzą kilka niezwykłych miejsc, ale również odnajdą samych siebie.
Recenzja
Po raz pierwszy mam styczność z książkami tej pisarki i wcale nie żałuję, że sięgnęłam akurat po nią. "Aż po horyzont" zostawiło u mnie dobre wrażenie i mam nadzieję, że takie pozostanie po przeczytaniu każdej książki Morgan Matson.
Amy musi opuścić swój kochany dom w słonecznej Kalifornii i wcale nie jest zadowolona z tego powodu. A tym bardziej, kiedy ma spędzić cztery dni w samochodzie z zupełnie obcym (ale jakże przystojnym!) chłopakiem. Po kompletnym przeczytaniu książki rozumiem ból, który czuje ta dziewczyna. Choć na początku wcale nie można się tego dowiedzieć - sam fakt, co stało się podczas dnia śmierci jej ojca jest intrygujący, ponieważ Amy nie zdradza tego. Moim zdaniem oryginalna taktyka, ponieważ jeszcze się z taką nie spotkałam.
Podróż zapowiada się wręcz koszmarnie i nudno. A dlaczego by jej nie urozmaicić? Na ten pomysł wpada Amy i Roger. I już pierwszego dnia zmieniają nieco trasę. Oczywiście skoro już raz to zrobili i obyło się bez konsekwencji, to czemu nie zbuntować się przeciw matce po raz kolejny?
Wydarzenia dzieją się szybko i całość opisana jest przyjaznym, prostym językiem. Narracja pierwszoosobowa, którą bardzo lubię, prowadzona przez Amy. Pokazane jest tutaj wnętrze osoby po traumatycznym przeżyciu, która się zamyka w sobie i nie dopuszcza do siebie nikogo.
Amy - poznajemy ją jako rudowłosą dziewczynę, która spędza samotnie maj w domu wystawionym na sprzedaż. Jest osobą nieśmiałą i unika kontaktów z innymi. Ma brata bliźniaka, Charlie'go, młodszego o trzy minuty. Panicznie boi się prowadzić samochód od czasu wypadku i śmierci ojca. Uwielbia musicale i chce zostać aktorką. Jej celem jest Connetiut.
Postać Amy wydała mi się początkowo mało... hm, barwna? Tak. Myślałam, że to kolejna nastolatka, która odwraca się od świata i bez przerwy jest pogrążona w żałobie. Klasztor i koniec. Ale jednak nie. Amy zdołała mnie przekonać do siebie już po kilku stronicach, gdzie ujrzałam ją w nieco innym świetle. Może to dlatego, że uwielbia aktorstwo, ponieważ ja także siedzę w tej branży i przyjemnie spędzam w tym czas. Podczas podróży do Connetiut zżyłam się z nią i jeszcze bardziej, kiedy ukazywała swoje wspomnienia. Czasem niepewnie stąpała po ziemi i pragnęła być jak najmniej zauważona, jednak Amy wcale nie była taką fajtłapą i aspołeczna.
Roger - już od pierwszego spotkania z nim w książce jest przedstawiony jako idealny chłopak. Blondyn, wysoki, zabawny, inteligenty z wiedzą i do tego student. Czego chcieć więcej? Właśnie. Tu jest taki mały problem, bo to on chce Hadley. A im bardziej Hadley pragnie, tym bardziej Amy chce Rogera... Cóż. W tej kwestii nie będę dyskutować - trzeba to po prostu przeczytać.
Rzeczywiście, Roger jest sympatyczny i naprawdę opiekuńczy. Nie jest wykreowany na jakiegoś Bóg wie kogo: pewność siebie jest, ale bez przesady; wygląd i charakter też przyjazny. Może w kilku momentach był nieco zagubiony i zaślepiony dziewczyną, z którą się rozstał (i znów trzeba przeczytać książkę), ale powiem wam, że miło by było spędzić czas z tym chłopakiem. Moim zdaniem Morgan Matson nie przesadziła w jego kwestii. Nie jest przekombinowany i taki... normalny.
Poza tym przepiękna okładka. Wciąż nie mogę się napatrzeć!
Może troszkę czegoś innego spodziewałam się po tej książce, ale i tak jest świetna. Warta polecenia i poświęcenia kilku godzin. czasem miałam wrażenie, że przez cały czas tylko jedli i nawet się z tego zaczęłam śmiać. Mimo wszystko książka ciekawa i pełna pomysłów, z którymi jak na razie się nie spotkałam. Może za mało szukałam? A jeśli ktoś zamierza wybrać się w podróż... Cóż, idealna tematyka. Więc, w drogę!
Wydarzenia dzieją się szybko i całość opisana jest przyjaznym, prostym językiem. Narracja pierwszoosobowa, którą bardzo lubię, prowadzona przez Amy. Pokazane jest tutaj wnętrze osoby po traumatycznym przeżyciu, która się zamyka w sobie i nie dopuszcza do siebie nikogo.
Amy - poznajemy ją jako rudowłosą dziewczynę, która spędza samotnie maj w domu wystawionym na sprzedaż. Jest osobą nieśmiałą i unika kontaktów z innymi. Ma brata bliźniaka, Charlie'go, młodszego o trzy minuty. Panicznie boi się prowadzić samochód od czasu wypadku i śmierci ojca. Uwielbia musicale i chce zostać aktorką. Jej celem jest Connetiut.
Postać Amy wydała mi się początkowo mało... hm, barwna? Tak. Myślałam, że to kolejna nastolatka, która odwraca się od świata i bez przerwy jest pogrążona w żałobie. Klasztor i koniec. Ale jednak nie. Amy zdołała mnie przekonać do siebie już po kilku stronicach, gdzie ujrzałam ją w nieco innym świetle. Może to dlatego, że uwielbia aktorstwo, ponieważ ja także siedzę w tej branży i przyjemnie spędzam w tym czas. Podczas podróży do Connetiut zżyłam się z nią i jeszcze bardziej, kiedy ukazywała swoje wspomnienia. Czasem niepewnie stąpała po ziemi i pragnęła być jak najmniej zauważona, jednak Amy wcale nie była taką fajtłapą i aspołeczna.
Roger - już od pierwszego spotkania z nim w książce jest przedstawiony jako idealny chłopak. Blondyn, wysoki, zabawny, inteligenty z wiedzą i do tego student. Czego chcieć więcej? Właśnie. Tu jest taki mały problem, bo to on chce Hadley. A im bardziej Hadley pragnie, tym bardziej Amy chce Rogera... Cóż. W tej kwestii nie będę dyskutować - trzeba to po prostu przeczytać.
Rzeczywiście, Roger jest sympatyczny i naprawdę opiekuńczy. Nie jest wykreowany na jakiegoś Bóg wie kogo: pewność siebie jest, ale bez przesady; wygląd i charakter też przyjazny. Może w kilku momentach był nieco zagubiony i zaślepiony dziewczyną, z którą się rozstał (i znów trzeba przeczytać książkę), ale powiem wam, że miło by było spędzić czas z tym chłopakiem. Moim zdaniem Morgan Matson nie przesadziła w jego kwestii. Nie jest przekombinowany i taki... normalny.
Poza tym przepiękna okładka. Wciąż nie mogę się napatrzeć!
Może troszkę czegoś innego spodziewałam się po tej książce, ale i tak jest świetna. Warta polecenia i poświęcenia kilku godzin. czasem miałam wrażenie, że przez cały czas tylko jedli i nawet się z tego zaczęłam śmiać. Mimo wszystko książka ciekawa i pełna pomysłów, z którymi jak na razie się nie spotkałam. Może za mało szukałam? A jeśli ktoś zamierza wybrać się w podróż... Cóż, idealna tematyka. Więc, w drogę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz